piątek, 19 września 2014

Nie ma tytułu Megi nie wymyślił! :(

  Był to piękny dzień, pewien młody chłopak o imieniu Paweł szedł właśnie polną ścieżką do swojej dziewczyny Iwony. Kiedy wszedł do lasu było już ciemno, chłopak miał dopiero 13 lat i dopiero poznawał uroki życia nastolatka. Mijając jedno z drzew usłyszał przerażający krzyk dziewczynki "Help me!", postanowił to sprawdzić. (od Suho "Nie idź tam!" xD)
   Biegł w stronę skąd dochodziły krzyki, ale zanim tam dobiegł one ucichły i nie było słychać już nic, poza jego przyśpieszonym oddechem.
  Po 15 minutach poszukiwań znalazł starą, opuszczoną chatę, w środku lasu. Nie wiedział gdzie jest, więc postanowił zapukać i zapytać o drogę.
   Ku jego uciesze drzwi były otwarte, wszedł do środka i poczuł silny zapach zgnilizny. Przemieścił się do pokoju obok, gdzie zobaczył na wpół zjedzone ciało dziewczynki, obdartej ze skóry, a ściny pomieszczenia były całe we krwi. (Od Suho "Mówiłam żebyś tam nie szedł!")
   Nagle odwrócił się ,a za oknem w ciemności zobaczył jak szyba paruje od oddechy jakiegoś zwierzęcia.
  Tak się przestraszył, że natychmiast zaczął biec w stronę drzwi i tyle ile miał sił w nogach zaczął uciekać przed siebie. Niestety szalone zwierze rzuciło się w pościg za nim, w ostatniej chwili wybiegł z lasu, a stwór zniknął gdzieś w cieniu.
   Chłopiec zatrzymał się na noc u swojej dziewczyny, ale nie powiedział jej ani słowa o tym zdarzeniu. Następnego dnia postanowił ominąć ten las i nic nikomu nie mówić, a sobie samemu kazał zapomnieć o tej całej sytuacji i o tym co przeżył tamtego wieczoru.
  Po kilku dniach po wiosce rozeszła się wieść, że znikają dzieci i już nie wracają. Zdesperowany chłopiec postanowił powiedzieć co się zdarzyło tamtego dnia i co zobaczył w lesie.
  Kiedy wieść się rozeszła po wszystkich mieszkańcach, chłopi wybrali się do lasu, by sprawdzić czy to co mówił Paweł do prawda.
  Następnego dnie kobiety i dzieci zastały w wiosce a mężczyźni wyruszyli na nocne łowy " na bestię". Kiedy oni penetrowali las w poszukiwaniu tajemniczego domu była pełnia.
   Kiedy w wiosce wszyscy spali mały Pawełek usłyszał te same krzyki co, w tamtym lesie. Postanowił znaleźć sobie kryjówkę i się schować. Cały czas słyszał wołanie o pomoc i krzyki mordowanych matek z dziećmi. Nad rankiem kiedy mężczyźni wrócili do wioski doznali szoku. Wszyscy zamordowani leżeli na środku, na wielkiej kupie poukładani. Mieli odgryzione głowy, nadjedzone części ciała, zdarte skórę. Mężczyźni zaczęli krzyczeć i szlochać wołając i szukając swoich martwych rodzin  z myślą, że ktoś może przeżył. w ten wybiegł mały Pawełek i z płaczem przybiegł opowiadając co widział i słyszał.
   Kiedy to usłyszeli postanowili ostrzec sąsiadów zza lasu. ( rodzinę dziewczyny Pawła). Kiedy na miejsce znaleźli kolejne ciała przed domem, które miały takie same obrażenia jak te w ich wiosce.
   Wszyscy wzięli pochodnie i broń, i postanowili wziąć małego Pawełka ze sobą, aby pokazał im gdzie jest ten dom.
  Kiedy zaszło słońce weszli w las zapolować na bestię, Mały i przerażony całą sytuacją Pawełek zaprowadził ich do domu.
   Kiedy tam dotarli wbili pochodnie w ziemi i zamarli, dookoła były pale bite w ziemie, a na nich głowy ludzi z wioski. Postanowili wejść do środka. Gdy już byli w domu przeszedł ich dreszcz skóry ich rodzin przyozdobiły ściany całego domu. Nagle Pawełek usłyszał dziwny ryk zza okna, kiedy mężczyźni podeszli do okna zobaczyli jak w jednej chwili zgasły wszystkie pochodnie, ze strachem trzech z nich postanowiło wyjść i sprawdzić co się stał.
Kiedy wyszli zamknęli drzwi do domu, wszyscy słuchali jak umierają.
   Później postanowiono, że wszyscy mężczyźni wyjdą i spróbują zabić zwierze, a mały Paweł zostanie w domu i będzie czekał aż ktoś po niego wróci. I tak się stało, wzięli mężczyźni broni wyszli a chłopie podszedł do okna i patrzył jak umierają, Kiedy został ostatni mały zdołał dostrzec jak wygląda bestia. Był wilk który chodził na dwóch tylnych  łapach, miał około 2,3 m wzrostu, szpony wielkie i całe od krwi ludzi. Jego kły wystawały z pod szczęki.
   Kiedy już zabił wszystkich spojrzał na chłopca, którego już nie było przy oknie, leżał w kącie i płakał a tajemnicza bestia zniknęła w ciemnych zaroślach, Kiedy nastał świt mały Pawełek postanowił, że wyjdzie z domu i ucieknie i tak zrobił. Biegł tak długo, aż dobiegł do najbliższego miasta, które znajduje się 30 km dalej.
  Kiedy tam dobiegł wyszedł na środek ulicy do ludzi i krzykną, że wszyscy i tak zginą, po czym wyją broń i strzelił sobie w głowę.
--------------------------------------------------
Oto psychiczne opowiadanie Megi ^^ Nasz przyjaciel chce dużo komentarzy, bo nie wie czy ma dla nas więcej pisać :)                            Suho i Kris

1 komentarz:

  1. Megi...to było chore XDD jesteś psychiczny
    Bideny "Pawełek" jakbym ciebie widziała

    OdpowiedzUsuń